Stanisław Boboryk www.student-gotuje.pl, Lipiec 2008
Co jedzą? Czy rzeczywiście wystarcza im sam makaron z sosem pomidorowym? Jak sobie radzą z pustkami w lodówce? I czy jest naprawdę tak źle ze studenckim gotowaniem jak o tym myślą ich mamy? Właśnie to sprawdziliśmy.
Studencki tryb życia, jest legendą, która żyje i dzięki kolejnym studiującym rocznikom rozwija się. Sławne już są trudne warunki mieszkaniowe i oszczędny styl życia, który objawia się m.in. w sferze jedzenia i gotowania. I właśnie temu przyjemnemu, kulinarnemu tematowi, poświęcony jest niniejszy artykuł. Chyba każdy, kto studiuje w mieście innym niż rodzinne, dobrze zna smak mielonych przywiezionych z domu czy odsmażanych schabowych od mamy.
krok po kroku, potrawa po potrawie
Studenci to ludzie dorośli, którzy wchodzą w samodzielne życie. Ta niezależność dotyczy także gotowania, w końcu prędzej czy później trzeba je opanować. Jednak jak to zrobić? Tak jak wszystko - krok po kroku, potrawa po potrawie, obiad po obiedzie.
O początki przygody z garnkami zapytałem Bartka, studenta III roku politologii w Poznaniu. Najważniejsze to nie bać się prób, początki bywają trudne, ale naprawdę nie ma co się zrażać. Ja zacząłem od gotowania ryżu, dodawałem do tego mrożone warzywa, wszystko mieszałem na patelni i gotowe. Później zacząłem próby z mięsem, głównie z filetami z kurczaka. Dobrze się ze wszystkim komponują i szybko są gotowe. No a później to już z górki, ostatnio nawet schabowe mi się udały - dodaje z nieskrywaną dumą i radością.
Nieśmiertelny makaron
Trzeba przyznać, że niezwykłą popularnością w studenckiej kuchni cieszy się makaron z różnymi sosami. Wpływa na to wiele czynników. Są nimi niska cena, łatwość i szybkość przygotowania (zarówno pasty jak i sosu do niej),jak i jego uniwersalność. Ale niestety nie ma rzeczy idealnych. Krótko mówiąc, jedząc makaron zbyt często, łatwo i szybko można przytyć, a nikomu chyba na tym nie zależy. Pomimo tego, spaghetti z sosem pomidorowym, jest częstym gościem na studenckich stołach. Na jego atrakcyjność wpływa ilość sosów, które można dodawać i nieograniczone możliwości własnych kompozycji.
Reklama
Mamy i babcie - kulinarni eksperci
Skąd jednak brać pomysły na nowe potrawy? Bardzo cenne są doświadczenia wprawionych kucharzy, czyli zwykle mam i babć. Chętnie dzielą się one sprawdzonymi sposobami i wypracowanymi przez lata recepturami. Ostatnio popularnym miejscem wymiany doświadczeń staje się Internet. Wiele tematów na forach studenckich poświęconych jest właśnie kucharzeniu. Żacy często pochodzą z różnych stron Polski, stąd też każdy gotuje trochę inaczej. Często różnorodność w gotowaniu potraw wynika z mnogości gustów. Jedni nie wyobrażają sobie naleśników na słodko, inni wprost je uwielbiają. Bezsprzecznym jest jednak, że już same rozmowy o jedzeniu mogą być bardzo przyjemne.
Z pustego i Salomon nie naleje
Żeby jednak przystąpić do pichcenia, trzeba mieć wystarczającą ilość produktów. Z pustego i Salomon nie naleje, z niczego nawet student nie ugotuje. Chociaż po wizycie w domu lodówka zwykle pęka w szwach, są dni, kiedy dosłownie świeci ona pustką. Co ciekawe, nie zawsze wynika to z przyczyn finansowych. Jak ze śmiechem przyznaje Grzegorz, student IV roku prawa, czasami po prostu nie chce się iść do sklepu. Jak mówi, są dni, kiedy po powrocie z uczelni nie chce się nic, dlatego warto mieć w zanadrzu jakąś rezerwę kaloryczną, czyli po prostu małe słodkie co-nieco. Czekolada na kolację? Na pewno jest to smaczny pomysł, który znajdzie poklask u wielu, ale uczciwie trzeba sobie powiedzieć, że słodycze mają też sporo wad.
studencke eksperymenty
Podsumowując, studiowanie to niepowtarzalny czas, który wspomina się długie lata. Jedzenie chleba z pasztetem przez cały semestr, zupka chińska z parówkami czy gotowanie ryżu i białej kiełbasy w jednym garnku jednocześnie (wszystkie przykłady autentyczne!) to tylko drobne elementy, które budują wspomniany na początku studencki tryb życia. Gotowanie daje wiele radości, a kuchnia może być miejscem ciekawych eksperymentów kulinarnych. Z moich rozmów wynika, że pośród studentów faktycznie tak jest. Myślę więc, że z gotowaniem u studentów jest naprawdę nieźle i nie mają czego się wstydzić.